Blog > Komentarze do wpisu
Notki 10 - Nasza uroczystość
Człowiek jest istotą społeczną. Potrzebuje drugiego, aby mógł coś zdziałać. Również i w Kościele - Wspólnocie wciąż potrzebujemy drugiego, aby dar wiary, ktory darmo otrzymaliśmy mógł się rozwijać i przynosić owoce. Z pomocą naszej słabości przychodzi Duch Święty. To właśnie On - Dawca dodaje nam sił, aby wierzyć. Aby budować Wspólnotę Kościoła we współczesnym świecie.

                Notki 10 – Nasza uroczystość

 

                Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami dzisiaj, pomimo meczu Polska-Niemcy, tj. 8 czerwca 2008 r. JE dr John McAreavey, ordynariusz diecezji Dromore, udzielił sakramentu bierzmowania w naszej „polsko mówiącej” wspólnocie wiary w Craigavon. Oto 15 osób, po uprzednim przygotowaniu otrzymało siedem darów Ducha Świętego: dar mądrości, rozumu rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej, aby w swym codziennym życiu wyznawać wiarę w Jezusa Chrystusa.

                Do przyjęcia sakramentu „dojrzałości chrześcijańskiej” grupa młodych ludzi przygotowywała się przez szereg tygodni. Spotkania odbywały się każdej niedzieli po mszy świętej. Podczas ich trwania były omawiane podstawowe prawdy wiary. Wszyscy kandydaci mieli również za zadanie przeczytać Dzieje Apostolskie oraz zaznajomić się z biogramami przynajmniej trzech świętych lub błogosławionych osób.  W czasie spotkań obowiązywała żelazna dyscyplina i karność.

                W słoneczne niedzielne popołudnie, wcześniej niż zwykle, przybywali wierni, aby uczestniczyć w Eucharystii. Na pół godziny przed jej rozpoczęciem ks. Grzegorz udzielił jeszcze stosownych wskazówek oraz przeprowadził ćwiczenia z języka angielskiego w zakrystii. Trzeba było zestroić kandydatów, aby głośno, wyraźnie i równo wypowiedzieli swoje przyrzeczenia przed pasterzem miejsca. W tym też czasie, p. Justyna – nasz parafialny muzyk – odbywała ostatnie próby z zespołem muzycznym, który był odpowiedzialny za uświetnienie naszej uroczystości.  Nasi młodsi ministranci Mikołaj i Ignacy z wielkim zaangażowaniem przygotowywali się do swoich zadań. O dziwo nie mieli zbyt dużo pytań? Czyżby to była zasługa ich starszego opiekuna? Młodzi ministranci, już po przyjeździe pasterza diecezji, pełnili również obowiązki gospodarza miejsca, zagadując raz po raz naszego biskupa. Z tego zadania wywiązali się na piątkę z plusem.

                Kilka minut przed rozpoczęciem mszy św. przybył JE John McAreavey w towarzystwie proboszcza parafii, ks. Martina McAlindena, który wziął udział w koncelebrze. Po przywitaniu się z ordynariuszem, omówiliśmy przebieg uroczystości. Biskup podtrzymał prośbę, abym ja był Jego tłumaczem podczas homilii. Nasz Pasterz zaproponował, aby obrzęd sakramentu bierzmowania był sprawowany po homilii.

                Na początku Eucharystii powitałem ordynariusza miejsca oraz ks. Martina. Wyjaśniłem, dlaczego spotykamy się w tym miejscu, aby udzielić specjalnie dla Polaków sakramentu bierzmowania dla tych, którzy w większości przypadków byli „za młodzi” w Polsce, aby przyjąć ten dar, a tu w Irlandii okazali się już „za starzy” (bierzmowania udziela się dwunastolatkom), aby przyjąć ten sakrament z ich irlandzkimi rówieśnikami. Msza święta była celebrowana w języku polskim z pewnymi elementami po angielsku. Natomiast obrzęd bierzmowania był sprawowany po angielsku.

                Po odczytaniu Ewangelii, ordynariusz miejsca wygłosił homilię. Wpierw naświetlił pewien kontekst historyczny i społeczny dzisiejszych czytań. Nawiązując do czytań mówił, za prorokiem Ozeaszem, że Bóg pragnie jedynie miłości. Wskazywał na potrzebę wiary w naszym życiu (II czytanie). Znaczną część swej homilii poświęcił osobie Mateusza, który został zaszczycony obecnością Mistrza i dzięki temu został powołany, aby być Jego uczniem. Ta historia wciąż się powtarza. Kierując się do kandydatów – wskazywał pasterz diecezji – że, tak jak przez minione stulecia, tak i teraz Jezus wzywa wszystkich, aby „pójść za nim”. Całość homilii była tłumaczona przez miejscowego opiekuna Polonii, ks. Grzegorza, który widząc uśmiechnięte twarze swoich rodaków podczas jego interpretacji może powiedzieć, że tłumaczenie oddawało radość bycia razem.

                To dziwne, ale podczas szafowania sakramentu bierzmowania dało się zauważyć, że zarówno kandydaci jak i świadkowie oraz liczna grupa paparazzi, którzy z właściwą sobie determinacją starali się uchwycić najlepsze ujęcia byli bardzo mocno zdenerwowani, spięci i zestresowani. Nie wiedziałem, dlaczego? Być może to właśnie w tym momencie wszyscy, już po raz kolejny uświadomili sobie rangę odpowiedzialności za dar wiary, który każdy darmo otrzymał, która może się rozwijać dzięki naszemu osobistemu zaangażowaniu.

                Na zakończenie uroczystości Grzegorz nasz gitarzysta wraz ze swymi rówieśniczkami podziękował biskupowi za otrzymany dar. Podziękowania również zostały skierowane przez przedstawicieli rodziców, którzy podziękowali za przygotowanie ich dzieci do tegoż sakramentu. Wszyscy celebransi otrzymali bukiety pięknych kwiatów. Po błogosławieństwie odbyła się sesja zdjęciowa.

                Omawiana uroczystość uwypukliła nam wszystkim prawdę, że Kościół jest otwarty na każdego człowieka. W naszej polsko mówiącej wspólnocie, oprócz Irlandczyków, zgromadziły się osoby niemalże z całej Polski. W ławkach w modlitewnym skupieniu trwali Polacy, którzy zamieszkują teren od Bałtyku po Tatry, od Bugu po Nysę Łużycką i Odrę. Podczas Eucharystii uzewnętrzniał się pewien obraz Kościoła uniwersalnego; modliliśmy się w dwóch językach, aby wielbić imię Pana. Wreszcie można było dostrzec, że Kościół to Wspólnota, gdzie każdy może znaleźć dla siebie właściwe miejsce. Zobaczmy ile osób było zaangażowanych, aby ta uroczystość wypadła jak najlepiej: ministranci, osoby odpowiedzialne za zakupienie upominków oraz za ich wręczenie, osoby zbierające składkę, paparazzi, osoby zaangażowane w zespole muzycznym, lektorzy, kantorzy, kapłani i ordynariusz diecezji, który był szafarzem sakramentu. Nasza wspólnota potrzebowała tegoż zaangażowania, aby z powagą i dostojeństwem przeżyć tę uroczystość. Oczywiście, nie możemy poprzestać tylko na liturgii. W przygotowanie i organizację tego wspólnotowego wydarzenia były zaangażowane również i osoby, które, już znacznie wcześniej zaangażowały się w przygotowanie poczęstunku. Same po ciężkiej służbie, zadbały, aby nadwątlone siły fizyczne celebransów mogły być zregenerowane podczas polskiej kolacji.

                Po zakończeniu uroczystości oraz sesji zdjęciowej wraz z ordynariuszem udaliśmy się na plebanię, aby choć przez chwilę zobaczyć mecz Polska-Niemcy. W czasie spotkania, w cztery oczy, były poruszane kwestie duszpasterstwa polskiego w Craigavon. Następnie udaliśmy się do polskiej rodziny, która zaprosiła nas, aby tam przy suto zastawionym stole ugościć naszego pasterza. Zaraz po przybyciu, na stole pojawiły się specjały kuchni polskiej. Podczas kolacji ordynariusz miejsca miał okazję, aby już z bliska, poznać dwie polskie rodziny z Magheralin oraz z Moiry. Biskup John, który podczas studiów mieszkał we Włoszech, był żywo zainteresowany naszymi wrażeniami z pobytu w jego kraju. Każdy z biesiadników miał swoje pięć minut, aby się przedstawić i wypowiedzieć swoje wrażenia.

                Po obfitej kolacji przyszedł czas na kawę. Już w innej scenerii, na ławie pojawiły się polskie smakołyki. Bardzo smaczne ciasta. Każdy z zaproszonych gości podziwiał kunszt cukierniczy pani domu. Starsi uczestnicy biesiady skupili się na dyskusji i wymianie poglądów, a młodsi domownicy i goście, już za ścianą, na żywo komentowali zmagania polskich i niemieckich piłkarzy. Pijąc spokojnie kawę, słysząc emocjonalne uniesienia młodszych uczestników kolacji, jasno mogliśmy stwierdzić, że z polską piłką dzieje się coś niedobrego. O czym poświadczył wynik meczu.

                Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do przygotowania naszej uroczystości składam serdeczne Bóg zapłać.                        

piątek, 13 czerwca 2008, notatnik_2007

Polecane wpisy

  • Notki 7 - Wielki Tydzień 2008

    A tu coś na temat Wielkiego Tygodnia. Jesteś zainteresowany, to czytaj! Wielki Tydzień Przez pierwsze trzy wieczory Wielkiego Tygodnia, w miejscowych parafiach

  • Notki 6 - Wielki Post

    Jak ten czas szybko mija. Ledwie człowiek zdąży coś zrobić ciekawego i okazuje się, że już tyle czasu przeszło do lamusa historii. Aby ocalić od pomnienia zamie

  • Kolędowanie 2008

    A tu kilka słów na temat kolędy. Kolędowanie 2008 Przez cały miesiąc styczeń, zgodnie z polską tradycją, odwiedzałem Rodaków w ich domach. Wizyta była na życze

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: