Blog > Komentarze do wpisu
Notki - 8
W naszej polskiej gromadzie. Święta, święta i już po świętach.

Notki 8 – W naszej polskiej gromadzie.

Po okresie odwiedzin kolędowych nadszedł czas Wielkiego Postu. Przez kolejne niedziele tegoż okresu liturgicznego wciąż dostrzegałem coraz to nowe osoby, które brały udział niedzielnych zgromadzeniach eucharystycznych. Również kratki konfesjonału odwiedzało coraz to więcej penitentów.

W piątki gromadziliśmy się wieczorem, aby uczestniczyć w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Frekwencja wynosiła około 20 osób, które pośród deszczu znajdywało czas, aby brać udział w tej pięknej liturgii. Obok kościoła odbywała się dyskoteka dla dzieci. Jak to czasem dziwnie bywa sacrum miesza się z profanum. Z jednej strony cisza, skupienie i nastrój modlitewny, a zaraz obok gwar, krzyk, pisk, hałas. Jak różnie człowiek podchodzi do tajemnicy życia i śmierci. Pewnie rodzice byli zadowoleni; mieli przynajmniej czas wypoczynku, kiedy to ich pociechy, prawie jak dorośli, zażywali uciech wolnego świata i postępującej sekularyzacji.

I Polskie Rekolekcje

Znaczącym wydarzeniem minionego Wielkiego Postu były I polskojęzyczne rekolekcje, które odbyły się od 14 do 16 marca br. Do pogłębionego przeżywania czasu Wielkanocy przygotowywał nas młody, ale doświadczony duszpasterz ks. Piotr Delimat, kapłan archidiecezji krakowskiej, a obecnie wikariusz rzymskokatolickiej parafii w Droghedzie, w Południowej Irlandii. Tematem spotkań były rozważania oparte na triadzie cnót: wiary nadziei i miłości. Przez trzy kolejne wieczory, z wrodzonym sobie spokojem, Ojciec rekolekcjonista kierował do nas słowa, które budowały i ukazywały, że wiara, nadzieja i miłość są gwarantem naszej szczęśliwości nie tylko tutaj na ziemi, lecz przede wszystkim otwierają przed nami perspektywę wiecznej szczęśliwości z Zmartwychwstałym Chrystusem. To On jest źródłem naszej wiary, nadziei i miłości. Rozważania były oparte na nauczaniu Jana Pawła II i Benedykta XVI. Patrząc z perspektywy tych kilku dni, można powiedzieć, że nasze - I polskie rekolekcje - były ucztą duchową, która umocniła głównie tych Rodaków, którzy znaleźli czas, aby w ten sposób przygotować się na święta Wielkiej Nocy. W imieniu naszej wspólnoty serdeczne Bóg zapłać kierujemy dla ks. Piotra.

Święconka

Nie ulega wątpliwości, że najważniejszym – widzialnym – wydarzeniem wspólnoto twórczym była Wielka Sobota, która z swym pięknym obrzędem: Błogosławieństwa pokarmów na stół wielkanocny, przyciągnęła wręcz niezliczone rzesze naszych Rodaków i nie tylko. Świątynia była wypełniona dosłownie po brzegi. Miejscowy duszpasterz polsko mówiących, jeszcze przed rozpoczęciem obrzędu poświęcenia pokarmów „kontrolował” zawartość koszyczków u wejścia do świątyni parafialnej. Sądząc po ich zawartości można krótko skonstatować, że nikt nie spędził Wielkanocy z pustym żołądkiem.      

Patrząc na zebrane tłumy, głównie dzieci i młodzież, tak z bólem serca, myślałem, ileż to moich sióstr i braci nie miałem jeszcze okazji spotkać na niedzielnej polskiej Eucharystii. Jednak nie chciałem nikogo osądzać mówiłem sobie, że widocznie chodzą do innych kościołów. W czasie krótkiego kazania wspomniałem jedynie, aby nie poprzestali tylko i wyłącznie na poświęceniu pokarmów na stół wielkanocny, lecz aby również starali się wypełniać postanowienia złożone w czasie zawierania związku małżeńskiego i chrztu swoich dzieci. Na zakończenie ogłosiłem, że msza Wielkanocna odbędzie się o godz. 7 rano i o godz. 17.30 popołudniu. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i konsultacjami postanowiłem, aby urządzić polską msze rezurekcyjną.    

 

Wielkanoc

W Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, już zaraz po przebudzeniu, nurtowały mnie dwie zasadnicze wątpliwości: czy będzie w miarę dobra aura, aby zorganizować procesję oraz czy ktoś z rodaków przyjdzie na poranną Eucharystię. Pogoda była w miarę dobra, tzn. bezdeszczowa, ale było dosyć chłodno. Udałem się do naszego kościoła parafialnego, którego dekoracje nie różniły się zbytnio od innych okresów roku liturgicznego. Jedynie obfitość pięknych kwiatów przypominała nam, że jest to inna niedziela niż zwykle. Kilka minut przed siódmą ławki były już dosyć zapełnione. Widać było wiernych z Banbridge, Craigavon, Lisburn, Lurgan, Magheralin, Moiry, Portadown i innych miejscowości. Na poranną Eucharystię przybyło ponad dwieście osób. W pewnym momencie zabrakło mi wiary i już myślałem, aby odwołać procesję wokół parkingu. Nawet zapytałem jednego Rodaka, czy organizujemy procesję? Odpowiedź była twierdząca! I tak, w kilka minut później, na skromnym parkingu przed kościołem, zupełnie niewidoczni dla świata, w naszej polsko mówiącej wspólnocie wiary, głosiliśmy prawdę, że Jezus przezwyciężył śmierć. Na zakończenie porannej mszy składaliśmy sobie życzenia. Każdy rozjechał się do swego domu. Ja po mszy w kościele św. Jana Lylo, 2 mile od plebanii, udałem się do polskiej rodziny w Magheralin, aby spożyć wielkanocne śniadanie i obiad.

Gospodarze domu, młodzi małżonkowie z Polski, wraz z dwójką dzieci, zadbali, aby były to polskie święta. Na stole pojawiły się znane mam wiktuały. To była rzeczywiście polska uczta. Wszyscy obecni żywo komentowali naszą pierwszą polską procesję. W chwilach odpoczynku z dziećmi gospodarzy była okazja, aby porozmawiać o szkole i o przygotowaniu do sakramentu Bierzmowania. Chłopcy widać, że dbają o zachowanie polskiego języka. Nie ulegają popularnej w niektórych rodzinach modzie, aby rozmawiać ze sobą po angielsku.

Po południu była sprawowana druga msza w języku polskim. Zebrało się znowuż ponad dwieście osób, aby wypełnić chrześcijański obowiązek udziału w Eucharystii.

Wieczorem, korzystając z wcześniejszego zaproszenia, odwiedziłem polskie rodziny. I tak minęły moje pierwsze święta na Zielonej Wyspie.   

 

sobota, 10 maja 2008, notatnik_2007

Polecane wpisy

  • Notki 6 - Wielki Post

    Jak ten czas szybko mija. Ledwie człowiek zdąży coś zrobić ciekawego i okazuje się, że już tyle czasu przeszło do lamusa historii. Aby ocalić od pomnienia zamie

  • Kolędowanie 2008

    A tu kilka słów na temat kolędy. Kolędowanie 2008 Przez cały miesiąc styczeń, zgodnie z polską tradycją, odwiedzałem Rodaków w ich domach. Wizyta była na życze

  • Notki 5 - Styczeń

    Wiem, dawno była cisza. Ponad trzy tygodnie nic się nie działo na moim blogu. Cóż tak w życiu bywa. Pomyślałem, że i czytelnik potrzebuje odpoczynku. Nie sztuka

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: