Blog > Komentarze do wpisu
Notki 7 - Wielki Tydzień 2008
A tu coś na temat Wielkiego Tygodnia. Jesteś zainteresowany, to czytaj!

Wielki Tydzień

Przez pierwsze trzy wieczory Wielkiego Tygodnia, w miejscowych parafiach, tj. pw. św. Pawła i św. Piotra w Lurgan oraz u nas w Craigawon odbywała się spowiedź. Przed rozpoczęciem spowiedzi odbywały się nabożeństwa pokutne. Zgodnie z tutejszym zwyczajem, kapłani stoją w prezbiterium i spowiadają. Zazwyczaj jeden kapłan posługuje w konfesjonale. Oprócz tego, u nas w Craigavon, wierni mają okazję do spowiedzi w soboty 20 minut przed wieczorną mszą św. To bardzo mało jak na naszą parafię. Jednak do komunii św. przystępują niemalże wszyscy wierni biorący udział w Eucharystii. Może taka mała konstatacja: Irlandczyków niewielu się spowiada, a niemalże wszyscy przystępują do Komunii św. Polacy na odwrót: znacznie więcej się spowiada, natomiast mniej przyjmuje Chrystusa w Eucharystii. Taki sobie paradoks.

Wielki Czwartek

- Udajemy się do Newry, aby w miejscowej katedrze, wraz z ordynariuszem miejsca i klerem diecezjalnym, brać udział w Mszy Krzyżma. Katedra wypełniona była po brzegi. Biskup miejsca w homilii, jakże by było inaczej, nawiązuje do wydarzeń tegoż dnia. Mówi o potrzebie powołań. Przedstawia obecnego kandydata do święceń prezbiteratu, diakona Stephena Crossan, który w sierpniu br. zasili szeregi duchowieństwa diecezji Dromore. Trzeba z przykrością powiedzieć, że ostatnie święcenia kapłańskie dla tej diecezji odbyły się dokładnie 10 lat temu. Z tej też przyczyny obecny ordynariusz będzie miał okazję, po raz pierwszy, wyświęcić kapłana z podległego mu terytorium.

Wieczorem gromadzimy się w naszej świątyni parafialnej. Jest dosyć sporo wolnego miejsca. Ale i tak wydaje się, że kościół jest zapełniony. W tym gronie można dostrzec sześciu Rodaków. Po homilii, która koncentrowała się głównie na temacie ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa, celebrans, zgodnie z tradycją, dokonał obrzędu obmycia nóg.

Wielki Piątek

– Dzień postu i abstynencji. W południe, w ramach ekumenicznej akcji Craigavon Churches Tugether  uczestniczyłem w tzw. marszu z krzyżem (Walking with the Cross).  Do przebycia mieliśmy trasę długości ponad dwa kilometry. Na czele pochodu, jedna osoba niosła krzyż – znak zwycięstwa Chrystusa. Impreza nie miała ściśle modlitewnego charakteru. Raz po raz zatrzymywaliśmy się, aby wspólnie się pomodlić. Modliliśmy się po angielsku, polsku, hiszpańsku. Po chwili ciszy ruszaliśmy w dalszą drogę. Podczas tego spaceru była okazja, aby poznać przedstawicieli innych wyznań chrześcijańskich. Pochód został zakończony przed kościołem parafialnym w Craigavon.

O godz. 15.00, w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Antoniego, grupa młodych ludzi, z parafialnej grupy taneczno-teatralnej, wystawiła dramatyzację Drogi Krzyżowej. Ten słowno-muzyczny religijny spektakl „przyciągnął” tłumy.  Świątynia była wypełniona po brzegi. Aby wierni mogli w pełni uczestniczyć w nabożeństwie, wcześniej przy wejściu do świątyni rozdawano kartki z odpowiednimi modlitwami. Trzeba przyznać, że widać było skupienie i ducha modlitwy w czasie jej trwania.

Wieczorem, tuż przed rozpoczęciem liturgii, zostałem poproszony przez proboszcza, abym udał się do Nursing Home z ostatnią posługą. Po powrocie, był to czas homilii, usiadłem w ostatniej ławce i wsłuchując się w głos kaznodziei, zastanawiałem się: dlaczego tak mało wiernych bierze udział w wielkopiątkowej liturgii.  W gronie wiernych dostrzegłem również siedmiu Rodaków. W tym jedna rodzina z dwójką dzieci. Ale, po co piszę takie detale?

Siedząc w ostatniej ławce myślałem: jak czują się osoby nieznające wystarczająco języka angielskiego, które są niejako zmuszone, aby brać udział w liturgii, która jest sprawowana w innym języku. Ponadto obcokrajowcy muszą zmierzyć się również z pewnymi kulturowymi różnicami, które da się zauważyć w każdym zakątku globu. Przykładowo: dla mnie największym wyzwaniem, choć pracowałem już na innym kontynencie, nie była kwestia, że muszę sprawować Eucharystię w obcym języku, lecz fakt, że muszę się mentalnie dostosować do lokalnych zwyczajów. Szczególnie mam tu na myśli niedzielną liturgię, która ma być wydarzeniem bardzo doniosłym i uroczystym dla każdej wspólnoty wiernych. Oto, po kilku latach trafiłem do parafii, gdzie bardzo mało się śpiewa. Śpiew towarzyszy celebracji jedynie wtedy, gdy śpiewa chór. Pamiętam jak po raz pierwszy musiałem sprawować niedzielną liturgię recytując wszystkie poszczególne części mszy św. Ba, nawet i zebrani wierni, ani razu nie mieli okazji, aby śpiewem uwielbić Pana. Wszyscy wsłuchiwali się jedynie w melodie odtwarzane z płyty CD. Był to horror. Ale cóż mogłem poradzić. Czułem się jak na pogrzebie. Choć i czasem ta żałobna uroczystość może się wydawać o wiele weselsza. Wreszcie, siedząc w ostatniej ławce, zrozumiałem, że język to jednak nie wszystko, aby owocnie uczestniczyć w liturgii Kościoła, która jest sprawowana w innej kulturze; potrzebna jest szczególnie wiara, a ponadto dobra znajomość liturgii. Nie bez znaczenia wydaje się być również poznanie miejscowych zwyczajów, aby można było się integrować z miejscową wspólnotą wiary. W przeciwnym wypadku, tak jak już to zdążyliśmy zauważyć, niewielu obcokrajowców bierze udział w niedzielnej Eucharystii sprawowanej w języku angielskim. Ponadto, często te pierwsze negatywne bądź, co bądź odczucia sprawiają, że znaczna liczba osób (mam tu na myśli wszystkich obcokrajowców) zrywa kontakt z Kościołem podczas pobytu na obczyźnie. Często też, również i z tego powodu, lokalne wspólnoty oraz duszpasterze są traktowani bardzo instrumentalnie jako instytucje, które mają zaspakajać doraźne i partykularne potrzeby i pragnienia tych, którzy z różnych racji nie biorą udziału w życiu danej wspólnoty. Kto jest winny tej sytuacji?

Wielka Sobota

 

Ten ostatni dzień Wielkiego Tygodnia upłynął nam bardzo spokojnie. Wieczorem blask poświęconego światła pobłyskiwał w naszej świątyni parafialnej. W czasie liturgii pojawił się polski akcent; Orędzie wielkanocne było wykonywane w dwóch językach: angielskim i polskim. Na zakończenie liturgii były życzenia i dużo radości. Wszyscy życzyli sobie wesołych świąt.

piątek, 02 maja 2008, notatnik_2007

Polecane wpisy

  • Notki 10 - Nasza uroczystość

    Człowiek jest istotą społeczną. Potrzebuje drugiego, aby mógł coś zdziałać. Również i w Kościele - Wspólnocie wciąż potrzebujemy drugiego, aby dar wiary, ktory

  • Kolędowanie 2008

    A tu kilka słów na temat kolędy. Kolędowanie 2008 Przez cały miesiąc styczeń, zgodnie z polską tradycją, odwiedzałem Rodaków w ich domach. Wizyta była na życze

  • Notki 5 - Styczeń

    Wiem, dawno była cisza. Ponad trzy tygodnie nic się nie działo na moim blogu. Cóż tak w życiu bywa. Pomyślałem, że i czytelnik potrzebuje odpoczynku. Nie sztuka

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: