Blog > Komentarze do wpisu
Notki 5 - Styczeń
Wiem, dawno była cisza. Ponad trzy tygodnie nic się nie działo na moim blogu. Cóż tak w życiu bywa. Pomyślałem, że i czytelnik potrzebuje odpoczynku. Nie sztuka coś napisać. Sztuką wydaje się być znaleźć osoby, które zechcą przeczytać to, co człowiek upisał czasem nad ranem, a może i późno wieczorem. Poniżej przekazuję kolejne odsłony mojego diariusza pokładowego z Zielonej Wyspie. Zapraszam do lektury!

Notki 5 – Styczeń

Z Bożą pomocą, po udanej imprezie sylwestrowej, jak czas pozwala, zasiadam przed moim komputerem i zapisuję moje kolejne notki.

Pierwsze smutki

Pierwszy dzień Nowego Roku zainicjowałem dosyć nietypowo; wpierw, gdy jeszcze ciemność spowijała ziemię, zostałem zbudzony z głębokiego snu rykiem telefonu. W słuchawce słychać było głos przerażonej osoby proszącej o pomoc. Relacjonowana historia wydawała się bardzo być bardzo poważna, jak z kryminalnego filmu, więc nie tracąc czasu, pomimo różnych trudności, wstałem i udałem się z misją tłumacza na Policję. Wpierw musiałem odnaleźć zainteresowaną osobę. Po jej zidentyfikowaniu udałem się na posterunek Policji w Lurgan, gdzie przedstawiłem problem dyżurującemu funkcjonariuszowi. Po chwili uzbrojony patrol ruszył na miejsce zdarzenia. Jak się później okazało, skończyło się na pobiciu i płaczu. Dzięki Bogu, że sprawca nie był Polakiem.  Dyżurny oficer mówił, że to normalne w tym dniu. Po prawie dwóch godzinach „posługi” wróciłem do domu. Ale na tym nie koniec.

„Bądźcie gotowi”

Wieczorem, 1 stycznia 2008 r. otrzymałem smutną wiadomość o śmierci. Pewna rodzina, po celebracji kolejnej, okrągłej rocznicy zawarcia związku małżeńskiego, na pół godziny przed wyjazdem na lotnisko, została doświadczona faktem nagłej śmierci najbliższej osoby. Dramat. Gdy przyjechałem pod wskazany adres, wszystkie zainteresowane i odpowiedzialne służby były już na miejscu. Po złożeniu kondolencji, wysłuchaniu historii zdarzenia, odmówiłem stosowne modlitwy i nastąpiło ostatnie pożegnanie.  Jeszcze przez chwilę porozmawiałem z rodziną i powróciłem do domu.

I na tym byłby koniec. Jak widać pierwszy miesiąc 2008 roku upłynął bardzo spokojnie bez żadnych większych zdarzeń. No może warto wspomnieć, że 2 stycznia br., tj. w czwartek popołudniu Irlandia Północna była sparaliżowana. Powód był jeden – śnieg. Jadąc na kolędę do Banbridge musiałem zawrócić. To małe miasto było zablokowane.

Warto wspomnieć

Jeszcze jedna ważna informacja. Otóż 29 stycznia br. przybyła do miasta Banbridge (pisałem na jego temat w Notki – 1) Prezydent Republiki Irlandzkiej, p. Mary McAleese w towarzystwie małżonka Dr Michaela McAleese. Podczas pobytu odbyło się spotkanie z miejscowym duchowieństwem w Centrum parafialnym. Polacy byli również obecni na tym spotkaniu. Nasza wspólnota była reprezentowana przez pp. Anitę i Tomasza Hoppe, którzy mieli okazję, aby zamienić kilka słów z p. Prezydent. Zgodnie z relacją p. Tomasza była to bardzo miła rozmowa.

Warto również wspomnieć, że w Banbridge uczęszczał do szkoły słynny noblista Ernest Thomas Sinton Walton (1903-1951), fizyk, który w 1951 wspólnie z Johnem Cockcroftem został laureatem Nagrody Nobla z fizyki za pionierskie prace związane z przekształcaniem jąder atomowych za pomocą sztucznie przyśpieszanych cząstek. W tym mieście urodził się ojciec kolejnego laureata Nagrody Nobla z literatury (1923) Williama Butler Yeats (1865-1939). (Szerzej: http://nobelprize.org/nobel_prizes).

I jeszcze wiadomość z ostatniej chwili: Urząd Miasta w Banbridge przystąpił do usuwania wszelkich symboli przypominających o brytyjskiej obecności w ich mieście.

Irytacje

No cóż, najbardziej irytują mnie osoby, które na wieść, że jestem Polakiem mówią mi znane wszystkim słowo „wódka”. Z moich obserwacji wynika, że bardzo wiele osób (na Wyspach Brytyjskich) uważają, że niemal wszyscy Polacy nadużywają alkoholu. Oczywiście, słysząc bardzo często nasze niecenzuralne słowa przy stoiskach z artykułami „wyskokowymi” można odnieść wrażenie, że tak jest. Jednak, również i moi przygodni rozmówcy, nie chcą lub też nie wiedzą, że alkoholizm staje się coraz to większym problemem w ich „purytańskim” kraju. Chociażby, w ciągu 15 lat podwoiła się liczba zgonów, głównie ludzi młodych, których przyczyną był alkohol.  Dodatkowo sytuację komplikuje możliwość sprzedaży alkoholu przez 24 godziny na dobę. Wedle British Crime Survey w pierwszym roku po wprowadzeniu zliberalizowanej ustawy zanotowano wzrost przestępczości związanej ze spożywaniem alkoholu z 64,000 do 1,087,000. (za: James Slack, Archbishop blames Labour's all-day drinking for making the streets less safe; http://www.dailymail.co.uk). Ponadto, zarówno Kościół, jak i organizacje rządowe mówią o potrzebie edukacji na rzecz promowania umiarkowanego spożycia alkoholu. (Chcesz wiedzieć więcej – przeglądaj gazety!) 

Zamiast zakończenia

W styczniu 2008, jak się nie mylę, przez ponad dwa tygodnie nie widziałem słońca. Każdego poranka padał deszcz. To był okropny miesiąc. Dużo myślałem o Brazylii, gdzie moim znajomi w prawie czterdziestostopniowej temperaturze marzą o zimnym powiewie wiatru.

cdn.    

czwartek, 31 stycznia 2008, notatnik_2007

Polecane wpisy

  • Notki 10 - Nasza uroczystość

    Człowiek jest istotą społeczną. Potrzebuje drugiego, aby mógł coś zdziałać. Również i w Kościele - Wspólnocie wciąż potrzebujemy drugiego, aby dar wiary, ktory

  • Notki - 8

    W naszej polskiej gromadzie. Święta, święta i już po świętach. Notki 8 – W naszej polskiejgromadzie. Po okresie odwiedzin kolędowychnadszedł czas Wielki

  • Notki 7 - Wielki Tydzień 2008

    A tu coś na temat Wielkiego Tygodnia. Jesteś zainteresowany, to czytaj! Wielki Tydzień Przez pierwsze trzy wieczory Wielkiego Tygodnia, w miejscowych parafiach

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: